Pani Trawnik i przemoc w rodzinie

Zdradzę Wam sekret. Najtrudniejsze w zawodzie lekarza nie jest to, że ludzie umierają na twoich oczach, na twoim dyżurze. Kłamałabym mówiąc, że nie jest to czasami wyciskaczem łez; zaś morderczym i najtrudniejszym zadaniem jest nieosądzanie istoty ludzkiej. Mamy to we krwi. Od małego dokonujemy wyboru rówieśników do zabawy, uczymy się przez całe życie jak unikać tych, którzy są dla nas źli i toksyczni.

Ludzkość ma to w genach. 

W pierwszej minucie napotykania na inne indywiduum oceniamy jego wygląd, ubiór, mowę. Włącza się nasz instynkt pierwotny, tryb totalnie zautomatyzowany. Rozważamy, czy warto zawrzeć taką znajomość, czy też nie a za tym idzie szybka ocena wartości człowieka.

Łatwo dokonuje się sądzenia, trudniej w ten sam sposób podejść samokrytycznie do siebie. Codziennie wkładani jesteśmy w szufladki stworzone przez domysły.

Na SORze nazywamy taką czynność triażowaniem. Kierujemy złamania do ortopedów, bóle brzucha do chirurgów, kłucie serca do internisty, mocze z krwią do urologów, bóle głowy do neurologów, wariatów do psychiatry, umarlaków do patologów. 

W życiu codziennym szufladkujemy wedle własnego systemu: bezdomny to leń bez pracy, młody chłopak, którego boli ręka i nikt jest w stanie znaleźć przyczyny to hipochondryk, matka z dzieckiem, które ma tylko lekką gorączkę to paranoiczka, depresyjny to słaby umysłowo i prawdopodobnie szajbus.

A może, tylko przypuśćmy, jest tak, że bezdomnemu zbiegiem okoliczności przytrafił się straszny, czarny scenariusz, chłopak ma raka kości i żaden lekarz jeszcze nie wpadł na pomysł, aby zlecić prześwietlenie ręki, które to potwierdzi, matka w przeszłości już straciła jedno dziecko z powodu bzdurnej grypy, a depresyjny właśnie pożegnał matkę zabraną jemu przez nowotwór.

Za pochopnie, za szybko i za powierzchownie. To cechy beznadziejnego lekarza i czasami mogą wyrządzić duże krzywdy. Uświadomiłam sobie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia z przybyciem pewnej pacjentki.

„Co to się stało?“ – pytam zaspana o trzeciej w nocy Panią, której głowa jest przyozdobiona olbrzymim zielonym, filcowym kapeluszem z jednym kwiatem róży. Wygląda jak trawnik na nogach, myślę.

Kładzie na moim biurku przynajmniej dziesięciokilogramową teczkę z dokumentacją medyczną i zaczyna: „Proszę Pani, miałam siedem zawałów i siedem udarów. Jestem bardzo schorowana.“

Jest chodzącym kuriozum. Jej rześkość nie wskazuję na to, że mówi prawdę. „Everybody lies.“ (ulubione powiedzenie Dr. Housa)

„Dzisiaj przyszłam do domu i dywan był brudny. Ostatnio w domu nie jest czystko. Staram się, jak mogę. Mąż też był w złym humorze.“

O trzeciej w nocy większość populacji śpi. Ja słucham wypocin Pani Trawnik.

„Ale co się stało, że Pani tutaj trafiła?“

Ignoruje mnie. 

„Pochowałam siedmioro moich dzieci.“ Niech zgadnę: od siedmioro różnych mężczyzn? 

„Wie Pani, byłam biotechnologiem. Wynalazłam sporo leków. To było moją pasją.“

Marzę o łóżku. Chce wrócić pod pierzynę. Ale jadaczka Pani Trawnik nie zamyka się. Czas skosić trawę.

„Błagam, niech Pani wreszcie powie, czemu tutaj przyszła.“

„Mąż mnie pobił i zadrapał. Jesteśmy w trakcie rozwodu.“

Nie dziwię się Panu Trawnikowi, że złożył pozew o rozwód, jeżeli tyle gada na co dzień. A może to ona złożyła? Chwila, wróć. Co ona powiedziała? Właśnie zapaliła mi się czerwona lampka, gdzieś tam w mrocznych zakamarkach mojego zaspanego i wykończonego mózgu.

Każę jej się rozebrać i oglądam jej blade, chude ciało. Tym razem nie kłamała. Jest okryta głębokimi zadrapaniami i fioletowymi plamami, w miejscach, w których nie mogła sobie tego sama zadać. Przewertuję pliki z jej przeszłości. W tle słyszę klekot dolnej szczęki, która opowiada dalej swoją historię. Wypisy ze szpitali nie wspominają o zawałach czy udarach. Na każdej ze stron diagnozują chorobę dwubiegunową.

Robi mi się przykro. Nie oczekiwałam takiej reakcji mojego sumienia. Pani Trawnik to w rezultacie mądra kobieta, elokwentna z modowym gustem adekwatnym do swojego wieku. Cokolwiek jej się przydarzyło w przeszłości że stałą się jednostką jaką widzę dzisiaj przed sobą, nie zasłużyła na taką brutalność.

Nikt, ale to nikt nie powinien doświadczać przemocy domowej.

Przez cała noc Pani Trawnik siedzi w poczekalni, sącząc herbatkę z termosu. Nie wiem, skąd o tej porze zdobyła ciepłą wodę. Pewnie pielęgniarki zrobiły wszystko, aby tylko skończyła kosić im uszy. Legenda głosi, że zaprzestała.

Pani Trawnik i jej ulubiona liczba 7.


Przykra historia, ale takie dramaty rozgrywają się codziennie, może nawet za zamkniętymi drzwiami Waszych sąsiadów.

Każdego roku miliony ludzi umiera w wyniku urazów z powodu przemocy. Według światowego raportu WHO przemoc jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród osób w wieku 15-44 lat na całym świecie. Około 3 i pół miliona kobiet w Polsce, przynajmniej raz w swoim życiu, padło ofiarą przemocy fizycznej i / lub seksualnej. Jak wynika z danych za rok 2018 zbieranych przez Policję w ramach działań podjętych w procedurze „Niebieskiej karty”, liczba ofiar przemocy w Polsce, wyniosła około 88 tysięcy – to są tylko przypadki, które zostały zgłoszone Policji (nie wlicza się zgłoszeń do innych instytucji). Możemy z pewnością powiedzieć, że takich przypadków jest o wiele więcej. Duża liczba osób pozostaje sama, bez pomocy i wsparcia w świetle doznawanej krzywdy. 

Są różne rodzaje przemocy. Chociaż najczęściej myśli się o przemocy fizycznej, analizy pokazują, że najczęstszym rodzajem przemocy jest ta psychiczna. Do innych form przemocy zalicza się również przemoc seksualną, ekonomiczną (naruszenie własności) i zaniedbanie. 

Definicja – co to jest przemoc?

Przemoc to nie to samo, co agresja. To, co odróżnia przemoc od agresji, to przewaga sił jednej ze stron. W przemocy jest ona zawsze po stronie sprawcy, w przypadku agresji – zrównoważona. Przemoc to intencjonalne działanie lub zaniechanie jednej osoby wobec drugiej, które wykorzystując przewagę sił, narusza prawa i dobra osobiste jednostki, powodując cierpienia i szkody.

O przemocy możemy mówić wtedy, gdy zostaną spełnione 4 warunki:

  • jest to intencjonalne działanie lub zaniechanie działania (NAWET JEDNORAZOWE!)
  • jedna osoba ma wyraźną przewagę nad drugą
  • działanie lub zaniechanie jednej osoby narusza prawa i dobra osobiste drugiej
  • osoba wobec której stosowana jest przemoc, doznaje cierpienia i szkód fizycznych i psychicznych

(tekst z www.niebieskalinia.info, według Dz.U. 2005 nr 180 poz. 1493)

Cykle Przemocy

Na cykl przemocy w rodzinie składają się trzy następujące po sobie fazy, które zostały opisane przez psychologa Leonora E. Walker:

1. Faza narastania napięcia – pojawia się coraz więcej sytuacji konfliktowych, które budzą u sprawcy gniew. Osoba nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami i każda nawet najmniejsze szczegóły powodują wybuch agresji. Często ofiara próbuje załagodzić sytuacje, próbuje nie prowokować sytuacji wywołujących agresję i często obwinia siebie za zaistniałe konflikty.

2. Faza ostrej przemocy – z mało istotnych powodów dochodzi do eksplozji rozładowań złości i aktów przemocy. Ofiara znajduje się w szoku i próbuje chronić siebie. 

3. Faza miodowego miesiąca – sprawca wyładował już swoje emocje i zdaję sobie sprawę, że przekroczył granice, przeżywa poczucie winy i  zaczyna przepraszać. Zmienia się w zupełnie inną osobę. To właśnie ta faza budzi u ofiary nadzieję, że będzie lepiej i przemoc nie wróci. Często właśnie wtedy ofiara wycofuje wcześniejsze zawiadomienia o przestępstwie (jeżeli były takie zgłoszenia). Ta faza ma duży wpływ na pozostanie np. w krzywdzącym związku, ponieważ w dobrych chwilach łatwiej zapomnieć i „wybaczyć“ wyrządzone krzywdy.

Niestety na tej fazie się nie kończy i mimo że może ona trwać długo, to po jakimś czasie następuje powrót do pierwszej fazy i tak zamyka się błędne koło. Cykliczność przemocy sprawia, że ofiarom trudno jest podjąć działania mające na celu zatrzymanie przemocy.

Kto może być ofiarą przemocy?

Odpowiedź jest prosta: KAŻDY! Przemoc nie dotyczy wyłącznie rodzin patologicznych, z tzw. „marginesu“, to jest bardzo niebezpieczny mit. Zjawisko to można znaleźć we wszystkich środowiskach i warstw społecznych. 

W ponad 50% zgłaszanych przypadków w 2017 roku w Pogotowiu „Niebieska Linia“ osobą krzywdzącą był partner. Najczęściej przemoc jest stosowana przez mężczyzn, a najczęściej doświadczają ją kobiety, w mniejszym stopniu dzieci (chociaż często są obserwatorami przemocy), a na ostatnim miejscu znajdują się mężczyźni. 

Alkohol i inne czynniki wpływające na powstawanie przemocy

Istotnym czynnikiem ryzyka wystąpienia przemocy (zarówno u ofiar, jak i sprawców) jest nadużywanie alkoholu. Chociaż dane są sprzeczne w różnych statystykach, to pewne jest to, że w rodzinach z problemem alkoholowym przemoc występuje nawet dwukrotnie częściej niż u rodzin niezwiązanych z nietrzeźwością. „Z danych raportu opracowanego przez Instytut Zdrowia i Trzeźwości Polskiego Towarzystwa Psychologicznego wynika, że 80% badanych żon alkoholików doświadczyło różnego rodzaju przemocy ze strony męża, w tym ponad połowa z nich doznała łagodniejszej przemocy fizycznej (popychanie, szarpanie, niszczenie sprzętów), co trzecia doznała ciężkiej przemocy fizycznej (bicie, kopanie, szarpanie za włosy) i przemocy seksualnej. Prawie wszystkie doznawały przemocy psychicznej” (Bandura-Madej; Dobrzyńska-Mesterhazy, 2000).

Wiąże się to z tym, że alkohol sprzyja zachowaniom agresywnym poprzez upośledzoną kontrolę nad swoimi zachowaniami, ale też dlatego, że ludzie spodziewają się takiego typu zachowań. I tutaj przywołam Wam ciekawostkę: W badaniach, w których używano alkoholu i placebo (napój, który „udawał“ alkohol, chociaż nim nie był) wykazano, że osoby, które były pewne, że spożyły alkohol (niezależnie od tego, jaki napój wypili), zachowywały się bardziej agresywnie. Na tym przykładzie widać, że nie sam alkohol (lub narkotyki) wywołuje zachowania agresywne. Jest to mieszanka różnych aspektów społecznych i psychologicznych. Między innymi dużą rolę odgrywa wpływ środowiska i wychowanie. Osoby, które doświadczały krzywdy i cierpienia w dzieciństwie, częściej skłonne były do podobnych zachowań w przyszłości. Czynników jest bardzo wiele, ale w żadnym przypadku nie są wytłumaczeniem stosowania przemocy. To osoba jest odpowiedzialna za swoje zachowanie. Nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy!

Co może czuć ofiara i dlaczego może nie chcieć się zgłosić po pomoc?

  • wiara w poprawę sytuacji (zwłaszcza w fazie miodowej)
  • poczucie bezsilności i bezradności
  • wstyd
  • strach przed sprawcą i reakcją otoczenia
  • strach przed samotnością
  • poczucie winy
  • nieświadomość swoich praw

Co możesz zrobić, gdy doświadczasz przemocy, lub jesteś świadkiem przemocy?

Przyznanie się do bycia ofiarą przemocy nie jest łatwe. Często ofiary w nadziei, że będzie lepiej, albo strachem przed konsekwencjami nie zgłaszają się po pomoc. Dlatego znaczącą rolę odgrywają świadkowie.

Jeżeli jesteście świadkami przemocy, zadzwońcie na policję – to oczywista wersja i znajduje zastosowanie w przypadku, gdy dzieje się to tu i teraz, przed Waszymi oczami. W innych przypadkach można również skorzystać z pomocy tzw. „Niebieskiej Linii“ Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie (tel. 800-120-002, czynna całodobowo) i dowiedzieć się, jak pomóc osobie krzywdzonej. Z Niebieską Linią można nawiązać kontakt również przez wiadomość e-mail lub za pomocą Skype. Pamiętajcie, że osoba może nie chcieć przyznać się, że doznaje przemocy, będzie przestraszona, lub nawet może kryć sprawcę. Jeżeli mimo tego podejrzewacie lub usłyszeliście, że innej osobie dzieje się krzywda, nie pozostańcie obojętni.

Reakcja osób trzecich może być również sygnałem ostrzegawczym dla sprawcy, które w wyniku działań innych osób może poczuć się mniej pewnie.

„Niebieska Karta“ – co to jest?

Jest to druk, jak i również nazwa procedury, która jest wprowadzana w przypadku podejrzenia stosowania przemocy domowej. Nie tylko policja może wypełniać ten formularz, również personel pomocy społecznej, oświaty, ochrony zdrowia (lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny) i Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Do zainicjowania procedury „Niebieskiej Karty“ nie jest wymagana zgoda osoby, której przemoc dotyczy. Nie jest to też równoznaczne z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, a co za tym idzie, wszczęcie postępowania karnego – czyli sprawca nie może zostać na jej podstawie ukarany. Jednak może ona stanowić dowód w procesie.

Po co w takim razie coś takiego?

Założenie takiej karty jest dla policji ważną informacją. Ponadto dzielnicowy ma obowiązek w ciągu 7 dni od wystawienia dokumentu skontaktować się z rodziną, w której podejrzewa się przemoc. Dodatkowo jest zobowiązany do monitorowania sytuacji i udzielania pomocy w trakcie comiesięcznych wizyt. Sprawcy, którzy nadużywają alkoholu, są również kierowani do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. „Niebieska Karta“ może być pierwszym krokiem to skutecznej walki z przemocą. Szczególnie lekarze powinni na to zwrócić uwagę, gdy mają do czynienia z pacjentem, który doznał przemocy. Ze statystyk wynika, że najmniej „Niebieskich Kart“ zostało wypełnionych przez pracowników ochrony zdrowia (może to wynikać z tego, że pierwszym kontaktem zazwyczaj nie jest lekarz, tylko policja) – zmieńmy to!

Dlaczego warto mówić otwarcie o przemocy?

Niektóre skandale gwiazd i inne medialnie nagłośnione sprawy dotyczące domowej przemocy mogą czasami wydawać się przerysowane, ale zawsze mogą skłonić osobę z podobnym problemem do ujawnienia się i sięgnięcia po pomoc. Jedna z najbardziej nagłośnionych medialnie spraw w ostatnim czasie był ruch #metoo. Czasami wystarczy jedna osoba, do tej pory ukrywająca, że była ofiarą agresji, aby zachęcić inne do walczenia w obronie swoich praw.

A na koniec zacytuję jeszcze tekst z formularza „Niebieskiej Karty“, który uważam za bardzo udaną informacją dla osób, których dotknęła przemoc (całość możecie przeczytać w załączonym pliku PDF, jest to część, która jest podczas procedury wydawana osobie, która doświadczyła przemocy).

„PAMIĘTAJ!!! Prawo zabrania stosowania przemocy i krzywdzenia swoich bliskich. Jeżeli Ty lub ktoś z Twoich bliskich jest ofiarą przemocy ze strony osoby najbliższej, nie wstydź się prosić o pomoc. Prawo stoi po Twojej stronie!“

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla stosowania przemocy!



2 thoughts on “Pani Trawnik i przemoc w rodzinie

  1. Zalozylam bratu niebieską kartę-czulam ze tak trzeba bo jego alkoholizm doprowadzal do tego ze swoje potrzeby fizjologiczne zalatwial w pokoju.Wykanczalam sie psychicznie.Owszem karta zostala zalozona …i to w sumie tyle.Kazde wezwanie policji to bylo bardziej szydzenie ze mnie ,ze czego ja chce od nich??przeciez zaraz pojdzie spac albo wyslali go na spacer i tyle.Nie zapomnie jak brat obszczal ksiazki mojej córce 😔wezwalam policje a oni sie ze mnie śmiali.Takze niebieska karta to nic nie znaczacy papierek.Poszlam do prokuratury zlozyc zawiadomienie o znecaniu sie psychicznym a tam uslyszalam ze niestety takie sprawy tocza sie latami i bardzo trudno jest udowodnic przemoc psychiczna.Rwszta rodziny nie chciala zeznawac.Zrezygnowalam.Pisalam podania o przymusowe leczenie i kompletnie nic ,zero reakcji.Jedyne co mi sie udalo to wyslac matke na 8 tygodni na przymusowe leczenie ale pierwsze co zrobila po powrocie to sie napila.Pija do tej pory z bratem.Ja wyżebralam od gminy malutkie mieszkanko socjalne. Musialam sie wyprowadzic z 2 dzieci bo bym nie wytrzymala i doszlo by do tragedii.Stracilam wiare w policje bo to ja bylam ofiara i chcialam byc bezpueczna.Takze ta karta niebieska i to wszystko nie jest takie super niestety.Jesli chce pani o cos zapytac to chetnie sie podziele swoją historią.

    1. To przykre 🙁 tak nie powinno to wyglądać. Jak w każdym zawodzie są różni ludzie i myślę, że są policjanci, którzy swoją pracę wykonują brawurowo. Na pewno jest jeszcze sporo rzeczy do poprawienia i ulepszenia, ale to wymaga współpracy różnych instytucji ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *